Jarmark Cysterski w Oliwie

 

Choć historia Oliwy sięga XII wieku a na jej terenie znajdują się zabytkowe perełki architektury: katedra, pałac Opatów, Dom Zarazy czy wreszcie kuźnia dzielnica na dobrą sprawę jest tylko trasą tranzytową dla wycieczek ciągnących do tych zabytków. Wszystkie one skupione są właściwe w jednym miejscu, do kuźni i ZOO docierają na ogół tylko wycieczkowe autokary. Podczas wakacji tłumy wczasowiczów ciągną w kierunku katedry i Oliwskiego Parku i poza jego teren właściwie nie wytykają nosa. Bo i po co? Stara Oliwa, choć dla mieszkańców malownicza i pełna uroku dla przeciętnego wycieczkowicza jest szara, przaśna i niezbyt przyjazna. Do wyjścia poza zabytkowy obszar nie zachęca ani turystyczna infrastruktura, ani sieć usługowo-handlowa. Z zielonej parkowej enklawy nie ma po prostu po co wychodzić. Owszem, mamy Dolinę Radości, może szczęśliwie na uboczu turystycznego zgiełku. Oswojoną przez swoich, dla przyjezdnych oddaloną i zdziczałą.

 

...nie dzieje się nic...

 

Natomiast w samej Oliwie nie dzieje się nic, co ożywiłoby miejscowy handel i zatrzymało choć na chwilę turystę po obowiązkowym "zaliczeniu programu zwiedzania". Poprzyklejana do zabytkowych obiektów sieć gastronomiczna jest nastawiona na przepustowość- serwuje fast foody, strasząc tymczasowością i plastikiem mebli. Plastikiem straszą też biało-niebieskie cuchnące przybytki nie wiadomo dlaczego nazywane toaletami.
Do małych dzielnicowych sklepików turysta na ogół nie zagląda, pędząc do autokaru czy na tramwajowa pętlę.

 

turysta w sieci

Pomyśleliśmy, że trzeba go w Oliwie zatrzymać. I to nie w parku czy na koncercie organowym w Katedrze, ale tak po prostu na oliwskiej ulicy. Zatrzymać, zaciekawić, sprowokować i zachwycić. Jeszcze długo ul.Opata Rybińskiego (oś Starej Oliwy, przechodząca potem w ul.Spacerową), nie będzie atrakcją samą w sobie. Chcemy stworzyć w Oliwie wydarzenie, które wpisze się na stałe w kalendarium i spowoduje, że z tego powodu warto będzie tu zaglądać.
J A R M A R K   C Y S T E R S K I jest ofertą, tworzącą szansę zarówno dla zapomnianej Oliwy jak i dla społeczeństwa Trójmiasta oraz turystów. Powinna być to impreza coroczna o charakterze promocyjno-kupieckim. Nie znajdziecie tu jednak chińskich rękawiczek czy koreańskich kurtek ( przy całej sympatii do ich wytwórców).

 

folk czy etno

Chcielibyśmy do Oliwy zapraszać twórców ludowych i rękodzielników nie tylko z różnych części kraju, ale również z całego regionu nadbałtyckiego. Pamiętajmy, że coraz liczniejsze połączenia promowe znacznie zbliżają nas do Skandynawii. Przypływają od niedawna również Duńczycy. Odkurzymy hanzeatyckie tradycje Gdańska, otworzymy Oliwę choćby na północ Europy. Pokażemy nasz dorobek i ginące rzemiosła, odkryjemy to, co zechcą nam zaprezentować przedstawiciele innych regionów. Na początek jednak odświeżymy, nawiązane wcześniej kontakty z francuskim regionem Limousin, bawarską Środkową Frankonią oraz Okręgiem Wileńskim i Kaliningradzkim. Jarmark chcielibyśmy zlokalizować w jednym z centralnych miejsc Oliwy, gdzie krzyżują się szlaki komunikacyjne. Znajdziemy wsparcie w różnych organizacjach lokalnych, Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim, cechu rzemiosł, u artystów i twórców - amatorów. Oczywiście liczymy na - choćby bierne - zaangażowanie zarówno władz Pomorza jak i Miasta, ale wiemy, że takiej inicjatywy nie pozostawią bez odzewu. Przy tej okazji można zaprezentować również dorobek muzyczny, organizując scenę w pobliżu straganów lub w innym miejscu. Być może część działań przeniesiemy nad Staw Oliwski - tam mogą zaprezentować się stowarzyszenia i bractwa rycerskie działające w Oliwie. Mamy nadzieję, że wszystkie te działania ożywią i uatrakcyjnią Oliwę, zintegrują mieszkańców i w ślad za turystami krajowymi ściągną obcokrajowców.

Jednym z priorytetów Gdańska na bieżące dziesięciolecie jest rozwój turystyki. Władze miasta zmuszone będą inwestować tam, gdzie będzie się ona rozwijać. W ten sposób wzmocnimy dzielnicowe lobby i coraz trudniej będzie odsuwać sprawy oliwskie na dalszy plan. Może warto będzie powrócić do koncepcji zamknięcia dla ruchu ul. Opata Rybińskiego choćby na odcinku od ul.Grunwaldzkiej do ul.Polanki. Oczywiście takie rozwiązanie mogłoby być realne dopiero po stworzeniu komunikacyjnej alternatywy dla tego odcinka, ale chroniłoby niewątpliwie kameralny charakter tej części Oliwy.


 

Joanna Małachowska, Waldemar Banasik