NIE BYŁO POROZUMIENIA


Wczorajsze uroczystości z okazji 21. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych zakłócili anarchiści. Przyszli oni pod pomnik Poległych Stoczniowców w Gdańsku, aby zaprotestować przeciwko polityce obozu posierpniowego oraz wyrazić oburzenie z powodu wycofania się "Solidarności" z patronowania II Przeglądowi Piosenki Prawdziwej Zakazane Piosenki?". Wystąpienie premiera Jerzego Buzka zostało zagłuszone, a przewodniczącego "S" Mariana Krzaklewskiego wygwizdane.

Zembate piosenki

 

GDAŃSK. Przegląd piosenki bez patronatu związku

 

Solidarność cofnęła patronat nad finansowanym przez siebie II Przeglądem Piosenki Prawdziwej "Zakazane Piosenki?". Komisji Krajowej "S" nie spodobały się dwa utwory Zembatego - "Maleńki rynek" i "Nebraska".

W pierwszej Zembaty odnosi się do mordu Żydów w Jedwabnem. Tekst tej piosenki w całości prezydium KK uzna-ło za obsceniczny.

- W sposób niegodny obraża on uczu-cia Polaków i Żydów i nie może być tak, żeby ktoś 31 sierpnia, w rocznicę Poro-zumień Sierpniowych, na imprezie pod patronatem "Solidarności" śpiewał coś takiego - mówi Dariusz Wasilewski, rzecznik prasowy Zarządu Regionu Gdańskiej "S".

Jednak jeszcze bardziej związkowców uraził fragment drugiego utworu. W "Ne-brasce" Zembaty śpiewa: "Nie wierzę Papieżowi, bo zbyt surowy jest. Na starość zapomina, że człowiek kocha grzech". Zdaniem związkowców kpi on z Papieża i obraża ich uczucia religijne.

- Piosenka ma silne elementy antypapieskie - mówi Kajus Augustyniak, rzecz-nik prasowy Komisji Krajowej "S". -Dlatego cofnęliśmy patronat. Nie wycofaliś-my się jednak ze sponsorowania przeglądu. Nie działamy na szkodę festiwalu".

Waldemar Banasik, dyrektor II PPP "Za-kazane piosenki?": - Decyzja "Solidamo-ści" bardzo nas zaskoczyła. To stwarza problem wolnej wypowiedzi, tym razem nie politycznej, ale artystycznej, filozoficznej. Ten przegląd z założenia miał być od początku nonkonformistyczny. Zale-żało nam na pluralizmie wypowiedzi, to-lerancji. Cała ta sytuacja potwierdza prob-lem, o którym śpiewa Zembaty. A mówi on, że nie należy mieć czołobitnego sto-sunku do Ojca Świętego".

II Przegląd Piosenki Prawdziwej "Zakazane piosenki?" reaktywowano w Gdańsku po dwudziestu latach. Pierw-sza edycja odbyła się w marcu 1981 ro-ku. Z założenia miał to być przegląd, w którym artyści mają szansę swobod-nie się wypowiedzieć. Ściągnęły wtedy do Trójmiasta sławy polskiej niezależnej estrady m.in. Krystyna Janda, Ma-rek Grechuta, Piotr Skrzynecki, Anna Szałapak, Antonina Krzysztoń, Jacek Kaczmarski, Jacek Kleyff, Maanam i Maciej Zembaty. To właśnie Zembaty razem z Wojciechem Łyżwą, Andrzejem Czeczotem i Jackiem Kuroniem organizowali pierwszy przegląd "Zakazanych piosenek" (wówczas bez znaku zapytania). Festiwal obejrzało kilkanaście tysięcy ludzi. Został zarejestrowany na dziewięciu kasetach. W nakładzie ko-lekcjonerskim wydano trzy tysiące eg-zemplarzy wybranych utworów. W Sta-nach Zjednoczonych ukazała się póź-niej piracka płyta. Do dziś w wielu do-mach można znaleźć kasety i taśmy szpulowe z zapisem koncertu.

Pomimo braku patronatu "Solidarności" wczorajszy koncert odbył się.

Do Opery Leśnej przyszło około 3 tys. osób. Na wstępie Maciej Zembaty, który prowadził koncert, poinformował o braku logo "Solidarności". Sam wystąpił około północy.

 

MACIEJ SANDECKI

(GazetaW)

 


 

Zakazane piosenki

 

HISTORIA. Pierwszy Przegląd Piosenki Prawdziwej

GAZETA WYBORCZA Piątek 31 sierpnia 2001

 

Do zorganizowania I Przeglądu Piosenki Prawdziwej przyczy-niły się hipisowska ideologia, towarzyskie spotkania i... gorzałka. Organizatorów próbowano zastraszyć, ale impreza na lata pozostała w pamięci artystów i widzów.


- W sierpniu 1980 roku po strajku w Stoczni Gdańskiej i podpisaniu Po-rozumień Sierpniowych wziąłem z szuflady moje ineditia, czyli utwo-ry niepublikowane, i postanowiłem je wykorzystać - wspomina Maciej Zembaty, dziennikarz, piosenkarz, satyryk i pomysłodawca Przeglądu Pio-senki Prawdziwej "Zakazane piosenki". - Jacek Kleyff napisał do nich muzykę, a ja wybrałem się z tym re-citalem po Polsce.
Czemu utwory Zembatego przez la-ta nie mogły ujrzeć światła dzienne-go? Nie przebiłyby się nawet przez najłaskawszą cenzurę, skoro po obej-rzeniu 1-majowego pochodu Zemba-ty pisał piosenkę o tym, że siedzący na trybunach socjalistyczny przywód-ca Edward Gierek przed świętem za-żył... LSD, twardy narkotyk, który w dodatku zażywano w Stanach Zjed-noczonych. - Byłem hipisem - śmieje się Zembaty. - Marzeniem każde-go z nas było dosypanie narkotyków do sieci wodociągowej wielkiego mia-sta. Ja tak myślałem też o Gierku.
Ineditia Zembatego były entuzja-stycznie przyjęte w całej Polsce, gdzie artysta koncertował.

 

Pomysł od reżysera

 

W lutym 1981 roku piosenkarz za-witał do Krakowa, gościł tam w do-mu reżysera Andrzeja Wajdy. Twórca "Popiołu i diamentu" doradził mu, że-by autorski recital przekształcił się w większą formę. - Zaproś do udziału też innych - miał mówić polski zdo-bywca Oscara. - A przegląd nazwij "Zakazane Piosenki", tak jak film Le-onarda Buczkowskiego.
Niecały miesiąc później 7 marca 1981 roku zarażony tą ideą Maciej Zembaty trafił do Katowic. - Wystę-powałem tam i jak zwykle po koncer-cie poszedłem na gorzałkę do mojego przyjaciela Andrzeja Czeczota - wspomina największy polski miłoś-nik Leonarda Cohena. - Spotkałem tam Jacka Kuronia, był też z nami mój ówczesny manager Wojtek Łyżwa. Czterej panowie, których działania wcale nie podobały się ówczesnej cen-zurze, doszli do wniosku, że należy zorganizować duży przegląd piosen-ki, w którym artyści mieliby szanse swobodnie się wypowiedzieć. - Po-stanowiliśmy, że ma to się odbyć w Gdańsku, który był niekwestiono-waną stolicą Polski lat 80. - wspomi-na Zembaty. Piosenkarz i jego manager pojecha-li na Wybrzeże, żeby zainteresować swoim pomysłem lidera "Solidarności" Lecha Wałęsę. Decyzja o zorga-nizowaniu przeglądu została podjęta.

 

Niepokorny koncert

 

We wcześniej już wynajętej na obcho-dy rocznicy strajków sierpniowych ha-li Olivia, która była zresztą wtedy bu-dynkiem stoczniowym, odbył się ogromny trzydniowy przegląd. Wzięło w nim udział kilkudziesięciu artystów - muzyków, aktorów i przedstawicieli sceny kabaretowej, która od lat żartem i ciętą satyrą psuła humory zarówno cenzurze, jak i ówczesnym władzom. Wystąpili min. Krystyna Janda, Ma-rek Grechuta, Piotr Skrzynecki, Anna Szałapak, Antonina Krzysztoń, Maciej Zembaty, Jacek Kleyff i zespół Maa-nam. Mimo prób załatwienia formal-ności, nie udało się przeglądowi zyskać aprobaty cenzury. - Czy baliśmy się występować? - za-stanawia się głośno Anna Szałapak ze słynnej krakowskiej Piwnicy pod Ba-ranami. - Była to dla nas taka radość i taki zaszczyt, że o innych rzeczach w ogóle się nie myślało. Ale prawda jest taka, że później, podczas stanu wojennego nie mogłam znaleźć pra-cy. Wobec organizatorów stosowano też poważniejsze próby zastraszenia. - Wielokrotnie próbowano mnie za-bić - wspomina Maciej Zembaty. - Podczas prób do naszego mikrofonu podłączono napięcie 20 tysięcy woltów. Gdyby nie refleks Cękalskie-go, akustyka, który zauważył przebi-cie, Marek Grechuta zwęgliłby się żywcem. W przeglądzie miał też wziąć udział jeden z najsłynniejszych kana-dyjskich bardów Leonard Cohen. Nie dojechał, gdyż polskie władze konsu-larne w Atenach nie przyznały mu obiecanej polskiej wizy. Oprócz artystów profesjonalnych na scenie pojawili się też niezawodowcy chcący wyrazić swoje odczucia i uczu-cia. Jednym z nich był Mieczysław Cholewa, który odśpiewał najsłyn-niejszy utwór z tamtego przeglądu: "Balladę o Janku Wiśniewskim". Przegląd trwał trzy dni. Każdy z kon-certów obejrzało mniej więcej pięć ty-sięcy osób. Z powodu przeglądu od-wołano nawet festiwal w Sopocie. -Niechcący zrobiliśmy im konkuren-cję –śmieje się Maciej Zembaty. - I festiwalu w roku 1981 nie było. I Przegląd Piosenki Prawdziwej zo-stał zarejestrowany na dziewięciu ka-setach. Wybrane utwory wydano w na-kładzie kolekcjonerskim w trzech tysiącach egzemplarzy. Później w Ka-lifornii została wydana piracka płyta z koncertu. Do dziś w wielu domach znaleźć można nielegalnie przegrane kasety magnetofonowe i taśmy szpu-lowe z zapisem koncertu.

 

ANNA URBAŃCZYK