JAN MACIEJ ZEMBATY

 

 

Dla większości swoich słuchaczy, fanów i przyjaciół jest po prostu Maćkiem, mimo że stuknęła mu już dość dawno pięćdziesiątka. On jednak czuje się młody i jak twierdzi starość jest tylko dla tych, którzy ją lubią. On jej nie znosi i denerwuje go fakt, że od pewnego czasu potrafi zasuwać tylko przez dwie doby bez snu, a nie przez trzy lub cztery. Snu nie lubi i nazywa go bratem śmierci. Śmierć natomiast, jest jak twierdzi jego fascynacją i na szczęście na razie nieodwzajemnioną miłością. Stąd pewnie ten czarny humor, obecnie już dzięki Maćkowi w Polsce akceptowany - choć gdy w roku 1971 zaśpiewał na Festiwalu Opolskim swój tekst do "Marsza żałobnego" Chopina, spora część tzwn. Opinii Publicznej nie kryła oburzenia, a niektórzy byli oburzeni do tego stopnia, że wybili Zembatemu szyby w oknach i zęby w ustach. Maciek był z tego więcej niż zadowolony. Zawsze twierdził, że artysta powinien wywoływać u swych odbiorców wyraźne uczucia - takie jak Miłość i Nienawiść.

SATYRYK, poeta, dziennikarz, buntownik, kucharz, podróżnik, konspirator, biznesmen, kompozytor, reżyser, literat, buddysta Zen, cynik, idealista, domorosły filozof, wizjoner, manipulo, żeglarz, hodowca marijuany i bazylii, kiepski pianista i gitarzysta, neurastenik i maniak, wielbiciel rock&rolla i demokracji bezpośredniej, psychoterapeuta-amator, kabalarz i wróżbita, a przede wszystkim urodzony Skandalista...
Chyba na tym zakończymy tę wyliczankę, która mogłaby trwać jeszcze długo.

URODZONY pod znakami Byka i Małpy, jeden z nielicznych powszechnie znanych Wadowiczan, mieszkał m.in. w Krakowie, Katowicach, Stalinogrodzie, Warszawie, Białołęce, New Yorku, Berkeley i Pekinie. Uwielbia zmieniać zajęcia i miejsca zamieszkania. Ostatnio przeprowadził się na dłuższy czas z Pekinu do Trójmiasta. Dom, w którym zamieszka należał do roku 1945 do pewnego znanego nazisty, którego po tak zwanym wyzwoleniu skazał na karę śmierci ojciec Maćka, jako Przewodniczący Trybunału Narodowego. Maciek uważa tę koincydencję za dobrą wróżbę.

ZA swoje najważniejsze dokonania zawodowe Zembaty uznaje do tej pory: "Rodzinę Poszepszyńskich", antypowieść radiową pisaną wspólnie z Jackiem Janczarskim od roku 1971 aż do chwili śmierci współautora w roku 1999, Przegląd Piosenki Prawdziwej ZAKAZANE PIOSENKI, antysocjalistyczną imprezę masową z roku 1981, przetłumaczenie około 80% twórczości Leonarda Cohena na lengłydż lokalny, scenariusz serialu TV "Siedem Życzeń" oraz własną piosenkę "W prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem". Jeżeli idzie o tak zwane życie prywatne większych osiągnięć na tym polu, jak dotąd jesce nie odnotowal - może z wyjątkiem długoletniej przyjaźni z Małgorzatą Braunek i Andrzejem Krajewskim (mężem Małgosi) oraz ojcostwem (potwierdzonym) Wojtka i Łukasza, również Zembatych.

PLANY na przyszłość ma bogate i porąbane. W tej chwili, jak zwykle pracuje nad wieloma projektami równocześnie. On tak ma. Trochę nas to niepokoi, ale z drugiej strony wiemy na pewno, że przynajmniej część z nich uda mu się zrealizować, a wtedy niech Bóg ma nas w swojej opiece...

Organizatorzy

 

Artykuł z Gazety Robotniczej

Artykuł "Wesołych Świąt"