ZAKAZANE PIOSENKI '81

 

20-22 sierpnia 1981 r. w ramach obchodów pierwszej rocznicy podpisania porozumień sierpniowych 1980 r., z inicjatywy władz Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" i środowisk artystycznych, zorganizowano w gdańskiej hali "Olivia" ogólnopolski Pierwszy Przegląd Piosenki Prawdziwej "Zakazane piosenki". W skład komitetu organizacyjnego imprezy weszli przedstawiciele Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność" z Lechem Wałęsą, jako honorowym przewodniczącym biura festiwalowego na czele, a także Andrzej Wajda, Maciej Zembaty (dyrektor artystyczny), Jerzy Janiszewski, Andrzej Czeczot, Waldemar Banasik (dyrektor organizacyjny) i Maciej Karpiński (reżyser). Jak przystało na niezależną od władz imprezę, również "Zakazane piosenki" objęto specjalną ochroną operacyjną. Trójmiejska Służba Bezpieczeństwa miała przede wszystkim zminimalizować możliwość oddziaływania na społeczeństwo "wrogich antysocjalistycznych treści", które miały towarzyszyć festiwalowi.

 

Bob Dylan nawet nie odpowiedział

 

Kilka dni przed rozpoczęciem imprezy kierownictwo Wydziału II Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Gdańsku przygotowało odpowiedni plan "zabezpieczenia operacyjnego" Pierwszego Przeglądu Piosenki Prawdziwej "Zakazane piosenki". Wynika z niego, że rozmach, z jakim organizatorzy przeglądu przystąpili do organizacji imprezy, wprowadził bezpiekę w zakłopotanie. W tym czasie resort skupiał się bowiem przede wszystkim na wielkiej operacji wymierzonej w "Solidarność" o kryptonimie "Klan", a w dodatku za parę dni czekało go nie lada wyzwanie w postaci I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność". Informacje uzyskane z biura organizacyjnego przeglądu kazały przypuszczać, że każdego dnia na koncerty przyjdzie około trzech tysięcy widzów, a do tego należało doliczyć trzystu porządkowych, dwustu wykonawców i niewiele mniej dziennikarzy. Z punktu widzenia założeń operacyjnych SB była to zatem swego rodzaju "armia ludzi", potencjalnie "wrogo ustosunkowanych do ustroju i państwa", którą należało stosownie "zabezpieczyć". Jedyną pociechą mogło być to, że udziału w imprezie odmówili Kris Kristofferson i Leonard Cohen, a "Bob Dylan nawet nie odpowiedział na wysłane zaproszenie". Jednak charakter i kształt mieli nadać imprezie artyści krajowi, znani władzom z "negatywnej postawy w stosunku do obecnej rzeczywistości". Wymieniono wśród nich Jonasza Koftę, Ewę Demarczyk, Jana Pietrzaka, Krystynę Jandę, Jacka Fedorowicza, Leszka Niedzielskiego, Jerzego Skoczylasa, Piotra Skrzyneckiego, Jerzego Stuhra, a także zespoły kabaretowe - "Elita", "60 minut na godzinę", "Wały Jagiellońskie" i "B - kompleks".

Kłopotów dostarczały również zapowiedziane przez organizatorów elementy improwizacji, nadające imprezie charakter odbiegający od "dotychczas przyjętych schematów organizacyjnych". Ponadto przygotowując festiwal, odmówiono współpracy z uznanymi instytucjami kulturalnymi, które były przecież wyspecjalizowane w organizowaniu rozmaitych imprez rozrywkowych. Dla gdańskiej bezpieki było to potwierdzenie tezy o nieprofesjonalnym charakterze przeglądu. "W związku z założonym przez organizatorów żywiołowym charakterem imprezy, czytamy w jednym z dokumentów SB, liczyć należy się z prezentowaniem materiałów nie posiadających debitu komercyjnego, a tym samym istnieje możliwość powstania sytuacji nieprzewidzianych przez organizatorów, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Sytuację powyższą pogłębić może specyficzny dobór widowni ukształtowany poprzez zamknięty system rozpowszechniania biletów na powyższą imprezę pośród członków "Solidarności" w zakładach pracy. Jednocześnie organizatorzy planują nagłośnienie na zewnątrz hali "Olivia". W związku z tym należy brać pod uwagę możliwość prezentowania prowokacyjnych tekstów antypaństwowych i antyradzieckich, jak również kolportaż wrogich materiałów".

 

Kontrola operacyjna Zakazanych piosenek.

 

Przegląd Piosenki Prawdziwej "zabezpieczały" cztery wydziały KW MO w Gdańsku - II, III, III "A", "T" i paszportów. Wydział II miał zapewnić bieżący dopływ informacji z festiwalu i ograniczyć "oddziaływanie imprezy na środki masowej informacji". Wydziały III i III "A" zajęły się całością "zabezpieczenia operacyjnego" przeglądu. Dziewięciu funkcjonariuszy SB, wyposażonych w sprzęt, miało przez cały czas nagrywać przebieg imprezy, dokumentować wszelkie wystąpienia o charakterze "antypaństwowym i antyradzieckim" oraz "ujawniać osoby prowokujące negatywne zachowania publiczności". Utrzymywali oni stały kontakt z pracownikiem Wydziału "B", "zaopatrzonym w środki łączności bezprzewodowej". Wydział "B" zakładał podsłuchy i kamery w hotelach, w których zatrzymywali się przyjezdni goście. Techniką operacyjną objął też halę "Olivia", a w razie potrzeby przekazywał również informacje (fotografie) na temat osób "zachowujących się prowokacyjnie". Całością operacji dowodził sam zastępca naczelnika Wydziału III KW MO w Gdańsku, mjr Jerzy Dornski.

 

Określona atmosfera imprezy

 

Pierwszy Przegląd Piosenki Prawdziwej "Zakazane piosenki" rozpoczął się 20 sierpnia 1981 r. Na festiwal złożyły się trzy pięciogodzinne programy artystyczne prezentowane przez trzy kolejne dni. Imprezę podzielono na dwie części: konkursową, w której wykonawcy ubiegali się o nagrody złotego, srebrnego i brązowego "Knebla", oraz część, podczas której odbywały się koncerty zespołów muzycznych, występy kabaretowe i wręczanie nagród.

 

Scenografia Przeglądu Piosenki Prawdziwej,

Gdańsk 20-22 sierpniu 1981

 

Organizatorzy przeglądu zadbali o odpowiednią oprawę imprezy, którą podkreślał zwłaszcza wystrój sceny w hali "Olivia". Tak pisali o tym funkcjonariusze SB: "W celu stworzenia określonej atmosfery odpowiadającej charakterowi imprezy jej organizatorzy umieścili nad sceną karykatury byłych przywódców partyjnych i rządowych (Bolesława Bieruta, Józefa Cyrankiewicza, Władysława Gomułki, Piotra Jaroszewicza, Edwarda Gierka), pozostawiając dwa wolne miejsca, co sugerowało miejsca dla kolejnych przywódców". Poza tym "przed rozpoczęciem pierwszego koncertu wewnątrz obiektu rozrzucono znaczne ilości prasy codziennej krajów socjalistycznych (NRD i Czechosłowacji), która była rozdeptywana przez jego uczestników".

W drugim dniu festiwalu sprawa karykatur oraz podeptanej "prasy codziennej krajów socjalistycznych" stała się nawet przedmiotem specjalnej rozmowy organizatorów przeglądu z wicewojewodą i prezydentem Gdańska, którzy nakazali usunąć z "Olivii" podobizny przywódców Polski Ludowej i rozrzucone gazety. Jednak pomimo ingerencji władz w hali pojawiły się jeszcze inne "antysocjalistyczne akcenty". Na ścianach przyklejono gazety z informacjami na temat IX Zjazdu PZPR, które przekreślono czerwona farbą. Ponadto już w pierwszym dniu festiwalu halę oplakatowano afiszami z napisem: "Chcesz znać "Prawdę" - czytaj "Trybunę Ludu".

 

Ballady o dużym ładunku politycznym

 

Laureatami Zakazanych piosenek zostali: Jacek Zwoźniak, który wykonał utwory: Najpiękniejsza w klasie robotniczej i Piosenka na wszelki wypadek; Jacek Kaczmarski (Świadkowie i Rejtan); Małgorzata Bratek (Kiedym stawił się i Modlitwa); Maciej Zembaty (Izba chorych i Brygadzista Albin); zespół "Pomorzanie" (Ten grudniowy dzień i Mario Matko); Zbigniew Sekulski (List i Między wschodem a zachodem świata); Jan Tadeusz Stanisławski (Z naganem do MHD); Aleksander Grotkowski (Rozmowy ministra ze studentami i Ballada o św. Włodzimierzu) oraz Maciej Pietrzyk (Piosenka dla córki i Sierpień'80). Nagrodę specjalną, ufundowaną przez Gdański Komitet Obrony Więzionych za Przekonania wręczono Piotrowi Szczepanikowi i Ewie Dałkowskiej.

W swoich raportach funkcjonariusze SB nie stronili od analiz literackich zaprezentowanych utworów. Szef SB w Gdańsku, płk Władysław Jaworski; pisał nawet, że "większość przedstawionych utworów miała charakter ballad satyrycznych o dużym ładunku politycznymi, powstałych spontanicznie w czasie wydarzeń grudniowych i sierpniowych. Swoistym mottem, którym rozpoczynano kolejne dni imprezy, była piosenka w wykonaniu Mieczysława Cholewy Ballada o Janku z Gdyni nawiązująca do wydarzeń grudniowych". Płk Jaworski zwracał uwagę zwłaszcza na dwie zwrotki ballady Cholewy:

"Huczą petardy, ścielą się gazy, Na robotników sypia się razy, Padają dzieci, starcy, kobiety. Janek Wiśniewski padł. Krwawy Kociołek to kat Trójmiasta. Przez niego giną dzieci, niewiasty, Poczekaj draniu, my cię dostaniem. Janek Wiśniewski padł."

 

Omawiając przebieg festiwalu, bezpieka zwracała uwagę na to, że większość piosenek zawierała akcenty satyry "antypaństwowej, antypartyjnej i antyradzieckiej". W jednym z raportów SB czytamy: "W wielu tekstach podkreślano manipulowanie Polską przez Związek Radziecki, podkreślano, iż trzymilionowa organizacja uzurpuje sobie prawa do rządzenia trzydziestotrzymilionowym narodem, że IX Zjazd PZPR był marginesowym wydarzeniem w życiu narodu. Drwiono z opieszałości prac Rządu, atakowano Mieczysława Rakowskiego i Wojciecha Jaruzelskiego". Za szczególnie negatywne uznano zachowanie:

Macieja Zembatego, który naśmiewał się z sejmu PRL i Albina Siwaka;
Zbigniewa Sekulskiego, który "popularyzował radzieckich dysydentów na przykładzie Sołżenicyna ; Jerzego Klesyka, który miał powiedzieć, że w "Polsce istnieje jednostka prowokacji prasowej Jerzy Urban", a " jeden Urban równa się dwóm Siwakom";

Stanisława Klawe, który w jednej piosenek śpiewał: "Księżyc jak sierp na gardle, a serce wali jak młot";

Jana Tadeusza Stanisławskiego, który w jednej z piosenek zaatakował działacza Komunistycznej Partii Czechosłowacji tow. Lipawskiego oraz odniósł się do ewentualnej interwencji ZSRR w Polsce słowami: "Mówiła mi mama, by się nie bać chama, bo cham to jest cham i się boi sam";
Aleksandra Grotkowskiego, który ośmieszał Włodzimierza Lenina "przez interpretację utworu";

- zespołu "Wały Jagiellońskie", który w "komentarzu przed piosenką stwierdził, że Jaruzelski jest uczciwy, gdyż jak obiecał, że będzie gorzej, to z żelazną konsekwencją to realizuje".

 

Za szczególnie napastliwe SB uznała głównie monologi Jacka Fedorowicza, który ośmieszał postacie Mieczysława F. Rakowskiego, Stanisława Kociołka, Stanisława Gucwy i Albina Siwaka, a ponadto stwierdził "złośliwie pod adresem PZPR, że do kształtowania świadomości politycznej powinna używać tylko dwóch środków masowej komunikacji, które kupi za swoje pieniądze, a nie środków stanowiących własność społeczną". "Zawarł on również aluzję- pisali funkcjonariusze SB -że artykuły żywnościowe przekazywane do Polski z Zachodu przechodzą tranzytem do Związku Radzieckiego".

 

Dłużyzna i monotonia

 

Jednak Pierwszy Przegląd Piosenki Prawdziwej to nie tylko pasmo porażek SB i obśmiewania partii. Obserwatorzy przeglądu z ramienia bezpieki pocieszali swoich przełożonych w KW MO w Gdańsku, że choć na występy przychodziło każdorazowo 4-5 tys. widzów, to część z nich "na kilkanaście minut przed zakończeniem opuszczała widownię, demonstrując tym swoje niezadowolenie z jego przebiegu, a przede wszystkim dłużyzn, monotonii niektórych utworów i niesprawności organizacyjnej".

Innym "sukcesem", które funkcjonariusze SB postanowili odnotować, miało być to, że zazwyczaj "uzyskano wyprzedzające dane, z których wynikało, iż prezentowane na przeglądzie treści piosenek będą miały charakter napastliwy - ośmieszający władzę i ustrój socjalistyczny". Owe wyprzedzające dane pozwoliły bezpiece podjąć określone "działania specjalne". I może najciekawszy fragment opisujący skuteczną walkę z ideologiczna dywersją: "W efekcie ich realizacji ["działań specjalnych" -- przyp. S.C.] przez trzy kolejne dni rozkolportowano wśród uczestników przeglądu łącznie 14 tys. różnego rodzaju wierszy satyrycznych i plakatów stanowiących swego rodzaju przeciwwagę dla utworów zgłoszonych na Przegląd Piosenki Prawdziwej. Z posiadanego rozpoznania wynika, że kolportowane materiały: "Budziły zainteresowanie publiczności, były przyjmowane z duża dozą humoru, a także wpływały na kształtowanie nastroju widzów".

W dalszej części płk Jaworski w taki sposób podsumował imprezę, że zdawałoby się, iż okazała się ona kompletną klapą: "Z naszego rozpoznania wynika, że pomimo dużego zainteresowania przeglądem przed jego rozpoczęciem, już po pierwszym dniu, a także w kolejnych dniach jego trwania, uwidoczniło się rozczarowanie publiczności i malejące z dnia na dzień zainteresowanie. Praktycznie poza osobami, które nabyły bilety, impreza ta nie wzbudziła większego zainteresowania i nie wywołała rezonansu społecznego, na który liczyli organizatorzy. Szczególnie dużo krytycznych opinii wywołała ona w środowisku inteligenckim, artystycznym, a nawet robotniczym. Taka ocena Pierwszego Przeglądu Piosenki Prawdziwej znalazła również odzwierciedlenie w komentarzach lokalnej prasy, która między innymi podkreśla, że "bardziej właściwym miejscem dla wielu produkcji byłaby łąka podmiejska. Były też przypadki natychmiastowej reakcji publiczności w formie listu pomstującego na niewybredne i niewyważone teksty prezentowane w trakcie koncertu. O bałaganie organizacyjnym świadczy dobitnie fakt sprzedaży podwójnych biletów wstępu na imprezę, co spowodowało duże zamieszanie na widowni i w konsekwencji wywołało niezadowolenie kierowane pod adresem organizatorów".

 

SŁAWOMIR CENCKIEWICZ, OBEP IPN GDAŃSK